Mieszkając przy ul. Drukarskiej najczęściej zaglądałem do kina Przodownik. W drodze zajadałem się (na skwerku przy Powstańców) frytkami i popijałem je maślanką. Czasami wsiadałem w tramwaj i jechałem 2 przystanki na Świdnicką do kina Warszawa. Tam na początku lat 90. oglądałem „Podwójne Życie Weroniki” i „Ucieczkę z Kina Wolność”. Natomiast w kinie Śląsk oglądałem, siedząc na drewnianych, składanych krzesłach „Niekończącą się opowieść”. W kinie Warszawa w latach 90, był też punkt KONIKA, gdzie wywoływaliśmy zdjęcia. Pamiętam, że z grupą przyjaciół wybraliśmy się tam na kilka filmów Waleriana Borowczyka, np. film pt. Bestia. Sporadycznie bywałem w kinie Dworcowym, Klubie Dziennikarza, kinie Atom, a także w Gigancie, gdzie w roku 1994  po zobaczeniu (z przyszłą i potem byłą narzeczoną Beatą)  filmu Forest Gump zdecydowaliśmy się „chodzić razem”, bo „życie jest jak pudełko czekoladek i nigdy nie wiesz jaką wyciągniesz”.

 

 

Zostaw po sobie ślad

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *