Drodzy widzowie!

Dolnośląskie Centrum Filmowe jako najstarsze kino we Wrocławiu, mające swoje korzenie jeszcze w przedwojennym Breslau, obchodzi wyjątkowy jubileusz. W tym roku mija dokładnie 110. rocznica otwarcia kina Palast-Theater w miejscu, gdzie później stało kino Warszawa a dziś DCF.

Z tej okazji zapraszamy Was do wspólnego pisania historii tego miejsca. Być może spędziliście tu pierwszą randkę, a może to właśnie tu po raz pierwszy zetknęliście się z kinem? Jakie ciekawe wydarzenia z Waszego życia wiążą się z tym miejscem? Zachęcamy, abyście dzielili się swoimi wspomnieniami. Możecie je napisać albo nagrać w formie audio lub video, możecie je też spisać i wysłać na adres kinowspomnienia@dcf.wroclaw.pl  Do Waszej dyspozycji będą też pracownicy DCF, którzy w wyznaczonych dniach będą czekać w kinie na spotkanie z Wami i nagrają Wasze opowieści.

Będziemy również wdzięczni za przysyłanie lub przynoszenie ze sobą pamiątek związanych z naszym kinem. Być może gdzieś w głębi Waszych szuflad ukryły się stare bilety, zdjęcia lub inne pamiątki. Chętnie je od Was pożyczymy. Posłużą nam one do przygotowania z Wami specjalnej jubileuszowej wystawy. Wasze wspomnienia zostaną też udostępnione na stronie www.kinowspomnienia.pl


Park Jurajski zobaczyła z tatą – wspomnienie pozostanie na zawsze

Chyba najwięcej wspomnień związanych z DCF mam z czasów kiedy mieściło się tam jeszcze kino Warszawa. Może dlatego, że to to tam jeździłam w podstawówce na wszystkie klasowe wyjścia do kina. To tutaj płakałam razem z całą klasą 2A po śmierci Mufasy i rozstaniu Pocahontas z Johnem Smithem. W kinie Warszawa poznałam również jednego z najdziwniejszych bohaterów mojego dzieciństwa - Diabła Piszczałkę. Do tej pory uśmiecham się na na samo wspomnienie filmu "Przyjaciel Wesołego Diabła". Mam też wspomnienie, z wielu ...
Czytaj Dalej...

Eleganckie kina Wrocławia – zupełnie inne od tych powojennych

Do mniej więcej połowy lat 70. XX. wieku najpopularniejszą rozrywką dla wielu ludzi, zanim na dobre przyjęła się w naszych domach telewizja, była X muza, czyli kino. Ja podobnie jak moja matka oraz wielu moich przyjaciół też lubiłem oglądać filmy. Była to, obok czytelnictwa, najtańsza masowa rozrywka. Zaraz po drugiej wojnie światowej, kiedy Wrocław leżał w gruzach, pozwalała zapomnieć o szarej rzeczywistości, którą była codzienna bieda wśród morza ruin. Pamiętam trzy kina, które były reprezentacyjnymi obiektami we Wrocławiu. Mimo że ...
Czytaj Dalej...

Kino Polonia – wspomnień czar

Najlepsze te małe kina w rozterce i udręce, z krzesłami wyściełanymi pluszem czerwonym jak serce – tak rozpoczyna się wiersz pt. „Małe kina” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Takie też wspomnienia o kinach studyjnych pozostały u wielu wrocławian. Nie tylko wspomnienia, ale również tęsknota. Jednym kręci się łza w oku, a innym pojawia się uśmiech na twarzy. W tym drugim przypadku to bez wątpienia historia Piotra Orzeszyny. - Mój syn nie miał jeszcze roku, kiedy zabraliśmy go z żoną do kina Polonia ...
Czytaj Dalej...

Bywał tu Zbigniew Cybulski

Od 1947 (z krótkimi przerwami) funkcjonowało w budynku dworca, w jego zachodnim skrzydle, ostatnie w Europie kino dworcowe. Bywał tu m.in. Zbigniew Cybulski. W ciągu ponad 60 lat funkcjonowania w systemie projekcji non-stop (przez niemal całą dobę co dwie godziny seans) przewinęło się przez nie ponad 7 milionów widzów. W latach 2002‒2005 kino „Dworcowe” wyświetlało filmy erotyczne. Na krótko nazwa kina zmieniona została na „Dworcoffe” i wyświetlano tu dzieła młodych twórców z łódzkiej Wyższej Szkoły Filmowej i Mistrzowskiej Szkoły Andrzeja ...
Czytaj Dalej...

Gong najmocniej bił w Studio

- Godzina duchów! Tak krzyczało się za dzieciaka przed rozpoczęciem seansu, bo zanim rozsunęła się kurtyna, słychać było gong. Jak w horrorze na zamku Drakuli. Najmocniej bije we wspomnieniach ze Studia, obok którego mieszkałem od dziecka - wspomina Marek Zoellner. - Studio zresztą potem się trochę zmodyfikowało i oprócz kina tradycyjnego miało salkę z magnetowidem. Tam to dopiero hity leciały z kaset. Kino Studio na wrocławskich Popowicach utknął również w pamięci Beaty Kaniewskiej. - Film z napisami, dla starszego dziecka ...
Czytaj Dalej...

Kino Deli z dwupiętrowym balkonem

Zaprojektowane przez architekta miejskiego Hansa Poelziga i przez wielu uważane za najnowocześniejsze kino we Wrocławiu. Miało dwupiętrowy balkon i 1100 miejsc. Obecnie w jego miejscu działa Multikino Arkady. Mowa o kinie Deli (Deli Deutsches Lichtspiel-Theater), które zostało otworzone w styczniu 1927 roku. Znajdowało się na rogu Alte Friedrichstr. 16-18 (obecnie ul. Nasypowa) i Kaiser-Wilhelm- s. 2 (obecnie ul. Powstańców Śląskich). Na jego dachu umieszczony (od 1933 roku) największy w Niemczech 4,5 metrowy krzyż UFA (logo koncernu). Pierwotnymi właścicielami byli bracia ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienie Pauliny Antczak

Moje wspomnienia dawnych wrocławskich kin? Kino Warszawa: IV klasa SP 1986 r. (obecność wszystkich klas IV-VIII obowiązkowa) - radziecki czarno-biały film dokumentalny "Defilada zwycięstwa". Pochody idące ulicami, bez końca. Po kilku godzinach pochody ustawiły się na pl. Czerwonym. Coś Pięknego! Żartuję oczywiście! Nie wiem ile trwało to dzieło, ale odczuwalnie ponad 7 godzin. Kino Warszawa to także "Jamesy Bondy", którego humoru wówczas nie rozumiałam, bo brałam zbyt dosłownie. Pamiętam scenę : dziewczyna Bonda pędzi w pościgu na jakiś skalnych, stromych ...
Czytaj Dalej...

Kinowe przygody na wrocławskim Śródmieściu

Jakie były wrocławskie kina połowy lat 80-tych i początku 90-tych ubiegłego wieku? Bez wątpienia mniejsze niż te dzisiejsze, ale za to zdecydowanie bardziej klimatyczne. Co prawda powstanie sieci wypożyczalni kaset VHS nieco nadszarpnął ich hegemonię, ale wciąż pozostawały potężne. W tamtych czasach kin we Wrocławiu było bardzo dużo. W każdej dzielnicy było ich przynajmniej kilka. Chodziły do nich tłumy. Program projekcji można było przeczytać w Słowie Polskim, Gazecie Robotniczej czy Wieczorze Wrocławia. W tych periodykach, oprócz dwóch programów państwowej telewizji, ...
Czytaj Dalej...

Dirty Dancing w kinie Pafawag

Rok 1989, a może już 1990. Mam 13 lat i razem z koleżanką postanowiłyśmy iść do kina PAFAWAG na kontrowersyjnie brzmiący film " Wirujący seks ", czyli słynny Dirty Dancing. Kaśka poszła pierwsza do kasy, bo jak na swój wiek była wyrośnięta. Bilet kupiła bez problemu. Ja niestety byłam malutka, a kasjerka widziała jedynie czubek mojej głowy, może jeszcze oczy. Powiedziała, że jestem za młoda i mi nie sprzeda. No cóż... Zrobiłam awanturę, że koleżance z klasy sprzedała, a w ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia reżysera Konrada Aksinowicza

Jakie wspomnienia z kinem Warszawa ma reżyser Konrad Aksinowicz? Zobaczcie sami! Przesyła je z samego planu filmowego. Dziękujemy, że znalazł chwilę podczas kręcenia we Wrocławiu filmu "Powrót do Legolandu", który jest koprodukcją Dolnośląskiego Centrum Filmowego ...
Czytaj Dalej...

Z miłości do kina – przeżyjmy to jeszcze raz!

Koncert muzyki filmowej, spacery śladami reżyserów i specjalne pokazy – ten dzień bez wątpienia zostanie na długo w naszych wspomnieniach. 3 września wspólnie świętowaliśmy 110. rocznicę pierwszego seansu w kinie Palast- Theater, gdzie do dziś funkcjonuje Dolnośląskie Centrum Filmowe, najstarsze kino we Wrocławiu. Zobaczcie krótkie, filmowe podsumowanie naszego jubileuszu. Fot. Tomasz Papuczys ...
Czytaj Dalej...

Poranki w DK Pafawag

Moje pierwsze wspomnienia związane z kinem sięgają lat 80- tych. Tzw. "Poranki" w DK Pafawag na Nowym Dworze. Było to kilka filmów animowanych puszczanych jeden po drugim: "Bolek i Lolek", "Miś Koralgol", "Reksio" itp. Do kina zabierał mnie i siostrę tato. Bilet kosztował 2 zł. Było to dla mnie cudowne wydarzenie. Tyle bajek! Wtedy dobranocka trwała max. 10 minut, a w kinie tak długo! Lubiłam zapach kina, ten zaduch... Strasznie bałam się kinowych foteli. Kiedyś krzesło mi się złożyło i ...
Czytaj Dalej...

Kina objazdowe na Dolnym Śląsku

„Już nigdy nie cieszono się tak z przyjazdu kina, jak wówczas” – wspominał Michał Zawalnicki, kierownik pierwszego na Dolnym Śląsku kina objazdowego, które w pierwszą trasę wyruszyło na otrzymanym z demobilu starym Chevrolecie. Czteroosobowej ekipie przykazano: „Jedźcie i grajcie, gdzie możecie”. Nie było jeszcze marszrut i tras, ekipy jechały tam, gdzie przybywali pierwsi osadnicy. Kina objazdowe na Dolnym Śląsku wspomina w swoim artykule Piotr Lis. Początki nie były łatwe, bo pierwsze kina objazdowe ruszyły, gdy trwała jeszcze wojna. Już w ...
Czytaj Dalej...

Warszawa – powiew wielkiego świata

Czas nauki czytania (tj. 1 klasa podstawówki, a więc rok 1986/1987) kojarzy mi się m.in. z czytaniem "od deski do deski" naszych wrocławskich dzienników: "Słowa Polskiego", "Gazety Robotniczej" czy "Wieczoru Wrocławia" (mimo, że nie rozumiałem wówczas wielu rzeczy, które tam zamieszczano). Ale do rzeczy - na przedostatniej stronie każdej z nich obowiązkowo był zamieszczany repertuar kin. Był "Przodownik", "Lalka" itd. Zawsze na górze królowała "WARSZAWA". I zawsze marzyłem: jakby to było fajnie - pojechać do stolicy, do tego najlepszego i ...
Czytaj Dalej...

Świetlica Filmowców, czyli kino Promień

Na początku lutego 1949 roku Dział Filmów Oświatowych „Filmu Polskiego” uruchomił w świetlicy Związku Zawodowego Pracowników Filmowych przy ul. Olszewskiego 58 małe kino oświatowe, nazywane „Świetlicą Filmowców” lub kinem „Promień”. Pierwszym wyświetlonym filmem był przyrodniczy film radziecki „Las żyje”. W tygodniu seanse rozpoczynały się o 17.00 i 19.00, a w niedziele i święta o 15.00, 17.00 i 19.00. Kino mieściło się w przedwojennej restauracji. Po kilku latach kino zamknięto i w tym miejscu wybudowano nowy budynek, w którym mieściła się ...
Czytaj Dalej...

Dwa kina niedaleko Pałacu Oppersdorffów

Tuż obok Pałacu rodziny Oppersdorff, który mieścił się przy ul. Wierzbowej we Wrocławiu, znajdowały się przed drugą wojną światową dwa kina. Pierwsze to kino "Olimpia" przy ul. Piotra Skargi. Było kameralne, aczkolwiek przepięknie wyposażone. Powszechnie nazywano je "Kino Pchełka", bo mogło pomieścić 75 widzów. Po wojnie zrobiono z tego obiektu warsztat samochodowy. Drugie kino było eleganckie. Mieściło się na rogu ul. Menniczej i Świdnickiej. Mowa o "Kammerlichtspiele", które było wyposażone w ruchome fotele dla ok. 280 osób oraz w piękny ...
Czytaj Dalej...

Czy Pola Raksa odwiedzała kino Robotnik?

O co zapytalibyście Polę Raksę, gdybyście spotkali ją kiedyś na ulicy? Ja na przykład zapytałbym o to, czy chodziła do kina „Robotnik” w Leśnicy. Leśnickie kino zostało otwarte 1 sierpnia 1950 roku, mieściło się w przedwojennej sali gimnastycznej. Pierwszym wyświetlanym filmem był klasyk tamtych lat, czyli film radziecki „Świat się śmieje” (1934). „Robotnik" był kinem III kategorii, miał 245 miejsc. Już w 1951 roku czytelnik z Leśnicy pisał do jednej z wrocławskich gazet: "Aparatura kina „Robotnik” jest bardzo słaba, obraz ...
Czytaj Dalej...

Kino letnie na Biskupinie zwane „Pod komarkiem”

Pracownicy „Filmu Polskiego” w 1950 roku otworzyli kino letnie, które stało się atrakcją dla mieszkańców Biskupina i Sępolna. Mieściło się przy zbiegu ulic Olszewskiego i Siemiradzkiego. W tygodniu otwarcia 226 miejsc zapełniało się błyskawicznie, na widowni nie obowiązywał zakaz palenia papierosów. Część kinomanów oglądała filmy z pobliskich drzew. „Ciepły pogodny wieczór, zabawny film, pucołowaty księżyc wyglądający zza ekranu - wszystko razem dostarcza niecodziennych rozrywek. Dodajmy do tego uprzejmy personel, wyraźny obraz na ekranie i dobry dźwięk, niedrogie bilety, a docenimy ...
Czytaj Dalej...

Wodomierz na wrocławskich Karłowicach

22 lipca 1949 roku otwarto kino związkowe „Wodomierz”, prowadzone przez Związek Zawodowy Metalowców przy Fabryce Wodomierzy (później przy Zakładach Aparatury Spawalniczej „Aspa”). Kino początkowo miało 513 miejsc i było kinem II kategorii, po remontach w latach sześćdziesiątych - 433 miejsca i awansowało do I kategorii kin. Redaktor Tadeusz Tułasiewicz ze „Słowa Polskiego” pisał w 1956 roku: „Kino Wodomierz powstało i czynne jest ku zadowoleniu karłowiczan i wydaje mi się, że jeszcze kilka takich kin bardzo by się przydało”. OZK nie ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia Tomka Wysockiego

Najwcześniejsze wspomnienie kinowe to poranki w malutkiej sali domu kultury w miejscowości Jasień. Dziadek Lucjan dawał mi piątkę z rybakiem, było na bilety i lody po kinie. Potem gorycz w gardle, gdy mnie, młodocianego karatekę, bileterka pogoniła spod drzwi gubińskiej Iskry, gdzie grali "Wejście smoka (bo to dla dorosłych). Chciałem jej zasunąć z mawashi geri. Studia i przyjazd do Wrocławia i przyjaźń z Magda Piekarska sprawiły, że rozsmakowałem się w kinie. Magda namawiała mnie, Elżbietę Kwak i Jacka Lisa: "Idziemy ...
Czytaj Dalej...

Gigant – największe kino w Polsce

Pierwsze seanse w Hali Stulecia odbywały się już w 1952 roku, ale były to jedynie pokazy okazjonalne. W 1956 roku rozpoczęła się adaptacja Hali na potrzeby kina - rozważano urządzenie w nim sztucznego lodowiska i toru kolarskiego, ale ostatecznie Miejska Rada Narodowa wybrała do realizacji projekt kina, głównie ze względów promocyjnych (przyznacie, że „największe kino w Polsce w piastowskim Wrocławiu” brzmi chwytliwie). Po wielu komplikacjach remontowych i zakupowych, kino „Gigant” zostało otwarte 31 sierpnia 1957 roku. Początkowo jego objętość oszacowano ...
Czytaj Dalej...

Kino Sygnał na Brochowie

Kino „Sygnał” przy ul. Chińskiej otwarto w 1954 roku. Początkowo było kinem Okręgowego Zarządu Kin, ale szybko zostało przejęte przez Związek Zawodowy Pracowników Kolejowych i utrzymywane jako kino związkowe (rządziły się trochę innymi prawami). Kinooperatorami w latach 60. byli Józef Matwiej oraz Julian Gulewicz (przyjechał z rodziną z okolic Lwowa w 1946 roku, był kolejarzem oraz monterem łączności, pracował wcześniej na stacji w Brochowie). Kierowniczką kina najdłużej była Agnieszka Szkaradkiewiczowa, ale kierownicy zmieniali się często. Kino wyposażone w dwa projektory ...
Czytaj Dalej...

Kinowi seniorzy – to nie historia, to dzisiejsi widzowie

Przez wiele lat zajmowano się filmowymi działaniami animacyjnymi dla widzów młodych, nawet tych najmłodszych, organizowano kluby młodzieżowe (sam takie działania często inicjowałem i prowadziłem), bywały przeglądy, konfrontacje, festiwale, ale nie pamiętam, by w szczególny i dostojny sposób zajmowano się seniorami – miłośnikami kina. A to przecież publiczność pamiętająca prawdziwie złotą erę kinematografii. Ważną i świetną inicjatywą Dolnośląskiego Centrum Filmowego było więc zorganizowanie w 2012 roku Filmowego Klubu Seniorów. W listopadzie tegoż roku objąłem prowadzenie tego wspaniałego przedsięwzięcia i miałem zaszczyt ...
Czytaj Dalej...

Paloma – to nie telenowela, tylko żernickie kino

Kino na Żernikach otwarto w sierpniu 1958 roku, pierwszym wyświetlanym filmem była „Czarna teczka”, dramat francusko-włoski z 1955 roku. Siedzibą kina została poniemiecka gospoda „Pod niemieckim kajzerem”. Model otwierania kin w dawnych budynkach restauracji/gospód był często spotykany na terenach poniemieckich - były to zwykle duże sale, które mogły pomieścić kilkaset osób, wystarczyło urządzić poczekalnię i wybudować kabinę kinooperatora. Żernickie kino początkowo miało 252 miejsca i było kinem III kategorii, po remoncie w latach 60. stało się kinem II kategorii, a ...
Czytaj Dalej...

Tuptuś – drugie pilczyckie kino

W 1961 roku ruszyła też budowa Dzielnicowego Domu Kultury na Pilczycach przy ulicy Rękodzielniczej, który ostatecznie otwarto w marcu 1964 roku. Właśnie w Domu Kultury otwarto drugie pilczyckie kino, które otrzymało nazwę „Tuptuś”. Tak naprawdę było pierwszym nowo wybudowanym kinem we Wrocławiu, choć sam budynek nie miał funkcji wyłącznie kinowej. Pierwszym filmem wyświetlanym w „Tuptusiu” było „Ani widu, ani słychu”, komedia francuska z 1958 roku. Przez krótki czas dwa kina („Piast” i „Tuptuś”) funkcjonowały obok siebie, ale już 31 stycznia ...
Czytaj Dalej...

Kino Piast na Pilczycach

W 1956 roku w prasie wrocławskiej pojawił się artykuł: "Ludzie z Pilczyc, którzy chcą obejrzeć seans filmowy, muszą dojeżdżać do Śródmieścia. Warto, by OZK pomyślał o uruchomieniu na razie jakiegoś małego kina, a w staraniach o lokal powinna dopomóc Dzielnicowa Rada Narodowa". Pod koniec września 1959 roku w budynku lotniska na Gądowie otwarto kino „Piast”, które mieściło się prawdopodobnie w sali recepcyjnej portu lotniczego. Jednym z pierwszych wyświetlonych filmów był film „Natalia” (1957), komedia francusko-włoska. Około 1961 roku kino przeniesiono ...
Czytaj Dalej...

W „Orle” wyświetlono pierwszy na Dolnym Śląsku film dźwiękowy

Najstarszym kinem w Bolesławcu jest "Orzeł" (przed wojną Metropol). Przekazany naszemu miastu dopiero w 2008 roku. Andrzej Dębski w swoim artykule pt. „W me­tropolii i poza nią – kina na Dolnym Śląsku przed rokiem 1945”, pisze tak: "Adolf Flechtner był jednym z pierwszych śląskich właścicieli kin, który rozpoznał znaczenie filmu dźwiękowego i na­tychmiast otworzył przed nim podwoje. Jeszcze zanim Wrocław posiadał swoje pierwsze kino dźwiękowe, w bo­lesławieckim Metropol ­Theater wyświetlano pierwszy film dźwiękowy, który ściągał do Bolesławca duże masy widzów ...
Czytaj Dalej...

Wędrówka po kinach Arkadiusza Wojnarowskiego

Mieszkając przy ul. Drukarskiej najczęściej zaglądałem do kina Przodownik. W drodze zajadałem się (na skwerku przy Powstańców) frytkami i popijałem je maślanką. Czasami wsiadałem w tramwaj i jechałem 2 przystanki na Świdnicką do kina Warszawa. Tam na początku lat 90. oglądałem "Podwójne Życie Weroniki" i "Ucieczkę z Kina Wolność". Natomiast w kinie Śląsk oglądałem, siedząc na drewnianych, składanych krzesłach "Niekończącą się opowieść". W kinie Warszawa w latach 90, był też punkt KONIKA, gdzie wywoływaliśmy zdjęcia. Pamiętam, że z grupą przyjaciół ...
Czytaj Dalej...

Kino Włókniarz w sali tanecznej gospody

Przez kilka lat na wrocławskich Stabłowicach funkcjonowało kino związkowe „Włókniarz”. Mieściło się w sali tanecznej przedwojennej gospody. Było to kino III kategorii (260 miejsc), otwarto je pod koniec lat pięćdziesiątych. Repertuar kina w gazetach pojawia się od 29 marca 1957 roku (wyświetlano wtedy komedię szwedzką „Rekrut Bum” z 1948 roku). Kino mieściło się w Klubie Stabłowickiej Przędzalni Czesankowej, było zarządzane przez Związek Zawodowy Pracowników Włókiennictwa. W tygodniu wyświetlano pięć seansów, wyposażone było w projektory 35 mm. W latach sześćdziesiątych pisano: ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia Rafała Jendraszka

Kino Warszawa/DCF, to jak sięgnę pamięcią... - "Park Jurajski" (dojazd tramwajem '93 ze Stabłowic, prosto po szkole), - "Batman Forever" (całą klasą), - "Park Jurajski II" (to już początki liceum, plan dojazdu do kina z okolic Wejherowskiej planowanym autobusem legł w gruzach z powodu awarii, więc żeby zdążyć na seans z kumplem wzięliśmy taksówkę, - "Szakal" z Willisem i Gerem (na seans dotarliśmy już z klasą, starą beemką "rekinem", - jako dojrzały widz to byłoby co wymieniać, ale najbardziej zapamiętałem ...
Czytaj Dalej...

Kino „Kubuś” na wrocławskim Oporowie

W czerwcu 1960 roku „Słowo Polskie” pisało: „Nareszcie Oporów doczeka się nowego kina. Placówka X Muzy powstanie w lokalu po dawnej restauracji. Sala może pomieścić ponad 100 widzów”. Kino "Kubuś" otwarto 1 października 1960 roku, a filmem otwarcia były „Zakazane piosenki” (1946), które wyświetlono na seansach o godzinie 17.00 i 19.00. Było kinem II kategorii i miało 115 miejsc. W latach siedemdziesiątych „Kubuś” przeszedł generalny remont, ale już wtedy było jasne, że „utrzymanie kina w mocno wyeksploatowanym budynku mieszkalnym nie ...
Czytaj Dalej...

Jubileusz kina Warszawa

75 lat temu - w sobotę, 16 czerwca 1945 roku ruszyło kino Warszawa. Było to pierwsze kino otwarte w powojennym Wrocławiu. O godz. 16:00 czasu sowieckiego pokazano film dokumentalny "Majdanek" - pierwsze utrwalone świadectwo tego, czym były hitlerowskie obozy w Polsce. Reżyserem filmu był Aleksander Ford, komentarz napisał Jerzy Bossak, a czytał go Władysław Krasnowiecki. Zdjęcia zrealizowali operatorzy Czołówki Filmowej 1 Armii WP. "Życie kulturalne Wrocławia zaczyna pomału odradzać się. Jednym z widomych tego znaków jest otwarcie pierwszego kina Warszawa ...
Czytaj Dalej...

Zamiast do stolicy nawigacja kierowała do kina

Totalnie pierwszy film w kinie - w czasie chyba wakacji. Dziadek zabrał mnie i moją siostrę na Króla Lwa do "Warszawy". Nadal uważam, że kto nie płakał po Mufasie nie ma serca. Mam też zupełnie inną anegdotę, pożyczoną od dwóch dobrych znajomych. Jechali do stolicy pierwszy raz autem, w czasach przedsmartfonowych. Zgubili się, więc postanowili użyć nawigacji. Wpisali "Warszawa" i radośnie jechali... aż zobaczyli drogowskaz: Wrocław <== Warszawa ==>. Nawigacja sugerowała skręt w lewo. Szybko połapali się, że kieruje ich ...
Czytaj Dalej...

Kino Warszawa pokazał mu dziadek

Choćbym chciał, za diabła nie przypomnę sobie, który film widziałem jako pierwszy w kinie Warszawa (i jako pierwszy w życiu ogólnie, jak myślę). Dla urozmaicenia powiem, że wybór jest mocno z kąta w kąt: albo była to Kometa nad Doliną Muminków, albo... Mroczne Widmo. Sprawdziłem nawet ich daty premier, żeby nie walnąć głupoty, ale okazało się, że wyszły w odstępie nieco ponad miesiąca... Co zabawniejsze, rozentuzjazmowanego prawie-ośmiolatka na oba filmy zabrał mój dziadek. Dziadek jak to dziadek, na bajkę z ...
Czytaj Dalej...

Pierwsze kino na wrocławskim Oporowie

Pierwszym oporowskim kinem było kino Państwowego Gospodarstwa Rolnego na Oporowie, które mieściło się w świetlicy wiejskiej, a przedwojennej gospodzie. Funkcjonowało przez kilka lat i było wyposażone w aparaturę wąskotaśmową. W roku 1957 gazety donosiły: „Kino w świetlicy PGR Oporów to jedyna okazja rozrywki dla mieszkańców tej części Wrocławia. Częste awantury na sali, brud na sali i bałagan panujący w czasie projekcji filmowych odstraszają widzów. Młodsza publiczność pali w czasie seansów papierosy. Gwizdy, krzyki, a często i ordynarne wyzwiska towarzyszą bardziej ...
Czytaj Dalej...

Piotr Lis o „Pafawagu”

Dom Kultury na Nowym Dworze otwarto 21 czerwca 1953 roku w przebudowanej przedwojennej gospodzie. Był jednym z największych i najprężniej działających ośrodków kulturalnych w tej części miasta. Koło teatralne, chór, balet, kurs radiotechniczny i łączności radiowej, zespół mandolinistów, kurs nauki języka rosyjskiego, zespół brydżowy, szachowy, warcabowy, pingpongowy i bilardowy, oprócz tego biblioteka dla dorosłych i czytelnia dziecięca. W 1954 roku otwarto kino związkowe „Pafawag”, początkowo wyposażone w aparaturę wąskotaśmową. Kino prowadził Związek Zawodowy Metalowców, było kinem III kategorii i miało ...
Czytaj Dalej...

To była walka, by wejść do kina

Jak przez mgłę pamiętam seans w kinie Pokój. Byłem z przedszkolem na "Wodnych dzieciach". Więcej pamiętam natomiast z wyprawy na "Komandosów z Navarony" (albo Działa) w kinie Oko. Miałem 10 lat, film był od 15 więc nie sprzedali mi biletu. Jeden uczynny chłopak kupił jednak dla mnie i paru innych przypadkowych małolatów. - Ile masz lat? - pyta facet, który wpuszczał ludzi. - 15! - odpowiadam pewnym głosem, który pod wpływem jego wzroku błyskawicznie zmiękł... - 13...12... 10 - i ...
Czytaj Dalej...

Kina z fotografii

Zdjęcia z kin wrocławskich porozrzucane są po wielu archiwach i kolekcjach. Moje ostatnie odkrycie z Fundacji Archeologia Fotografii w Warszawie, a właściwie z ich Wirtualnego Muzeum Fotografii. Fotograf Marek Piasecki stał na skrzyżowaniu ul. Świdnickiej oraz ówczesnej ul. Świerczewskiego. Najciekawszy jest mural na ścianie ówczesnego kina „Śląsk”: napis „Kino zbliża”, obok niego cztery najważniejsze wrocławskie kina: „Śląsk”, „Pokój”, „Warszawa” i „Przodownik”. Jeżeli spojrzymy w lewo, to w głębi ulicy Świerczewskiego zobaczymy pawilon wejściowy do kina „Śląsk” z przyklejonym sklepem spożywczym ...
Czytaj Dalej...

Filmowe wędrówki Jacka Szymańskiego

Z instytucją, która dziś nazywa się Dolnośląskie Centrum Filmowe współpracuję od 35 lat. W przeszłości przybierała ona inne nazwy, lecz zmiany następowały tak szybko i tak licznie, że dziś już nie wszystkie pamiętam. Pamiętam natomiast kina, w których prowadziłem Dyskusyjne Kluby Filmowe, pierwsze we Wrocławiu systemy edukacji filmowej, współtworzyłem i organizowałem imprezy i przeglądy filmowe, bywałem festiwalowym jurorem, a od 8 lat prowadzę Filmowy Klub Seniorów. Wszystko to działo się w wielu kinach, tak, że mógłbym dziś stworzyć mapę moich ...
Czytaj Dalej...

Powroty z kina, czyli ciąg dalszy filmu

W czasach licealnych mieszkałam na osiedlu, na które trudno było dojechać późnym wieczorem, bo autobus (jeden jedyny) jeździł rzadko, a cierpliwość nie jest moją mocną stroną. Z seansów w kinie Warszawa, (a także z wszelkich możliwych DKF–ów, w których w zasadzie mieszkałam) regularnie wracałam stopem łapanym na pl. Grunwaldzkim. Często sama, bo ze znajomymi rozstawałam się wcześniej. Nikt łba mi nie ukręcił i na ogół gadało się świetnie. Zdarzało mi się jeździć i super - jak na tamte czasy - ...
Czytaj Dalej...

To były miejsca spotkań – wspomnienia Katarzyny Sipko

Małe, osiedlowe Kino Studio miało dla mnie zupełnie inny wymiar, było miejscem, gdzie spotykaliśmy się grupą przyjaciół. Tu leciało się w przysłowiowych kapciach, bo wszyscy mieszkaliśmy na Popowicach. Ważna była i projekcja, zobaczenie filmów artystycznych poza główną kinową dystrybucją, ale też same nasze spotkania oraz bliskość barku z zapiekankami i napojami przy sali kinowej. Osobny rozdział to chodzenie na Konfrontacje. Na te spotkania z europejskim i światowym filmem czekało się cały rok. Konfrontacje najbardziej pamiętam z osiedlowego kina Światowid na ...
Czytaj Dalej...

Kino LOT po remoncie

Kiedyś CAPITOL, dziś LOT. Zakończył się mini remont historycznego kina Jeleniej Góry. Wybudowane w 1937 roku miało wówczas scenę, garderobę na zapleczu i miejsce dla orkiestry. Sala mogła pomieścić 660 widzów (w tym 140 miejsc na balkonie). Nosiło wtedy nazwę Capitol. Powojenna nazwa była dziełem przypadku. Z poprzedniego neonu CAPITOL zostały 3 ostatnie litery... i nowym władzom wyszedł LOT. Po wojnie działalność wznowiono 2 września 1945 roku. Przez dekady „Lot” był największym, najnowocześniejszym i najważniejszym obiektem tego typu w Jeleniej ...
Czytaj Dalej...

Przygoda z gryzoniami w kinie Śląsk

W marcu 1957 roku Stanisława Ziętarowa, przebywająca służbowo we Wrocławiu, chcąc skrócić czas oczekiwania na pociąg, udała się do kina „Śląsk”. W trakcie seansu usłyszała podejrzane piski i szamotaninę obok swej teczki, którą postawiła na podłodze przy fotelu. Z przerażeniem stwierdziła, że piski wydają szczury. Zabrała teczkę na kolana i wskoczyła na fotel, jednak gryzonie dalej krążyły wokół jej fotela. Kiedy zapaliło się światło, pani Ziętarowa stwierdziła, że szczury przegryzły teczkę i wywlekły skórzaną rękawiczkę, posmakowała im też znajdująca się ...
Czytaj Dalej...

Otwarcie „Odry” przy ul. Kołłątaja

„Wkrótce otwarcie trzech nowych kin Wrocławia!” - donosiła prasa wrocławska pod koniec marca 1947 roku. 8 kwietnia otwarto kino Odra przy ul. Kołłątaja (według doniesień prasowych miało 1200 miejsc i było jednym z największych ówczesnych kin wrocławskich), pierwszym filmem był film produkcji szwedzkiej „Ostatnia szansa”. Kino funkcjonowało do czerwca 1948 roku, kiedy to zostało zamknięte z powodu remontu, ale nie otwarto go już ponownie. Mieściło się w przedwojennym Victoria-Theater. Budynek, w którym później mieścił się Klub Sportowy „Burza", wyburzono w ...
Czytaj Dalej...

Bond wspomina kina studyjne

Kiedy dorastał nie było tylu multipleksów, sal kinowych. Były jednak kina takie jak: Warszawa, Lwów, Lalka czy Światowid, które miały swój klimat i charakter. Pierwszy raz zabrał dziewczynę do kina i było to kino Goliat w Hali Ludowej. Pamięta również "Warszawiankę" w Bystrzycy Kłodzkiej. Posłuchajcie wspomnień Radka "Bonda" Bednarza, muzyka i dyrektora festiwalu Eklektik Session ...
Czytaj Dalej...

Swoje kino miała każda dzielnica Wrocławia

Moja historia z wrocławskimi kinami zaczęła się nietypowo, bo w Lubuskiem, w Łagowie, znanym szerzej w związku z Lubuskim Latem Filmowym, ale ja nie o tym. Jako licealistka dostałam wakacyjną fuchę - przez miesiąc mieszkałam w kinie Świteź, a popołudniami zasiadałam w kasie tego przybytku i sprzedawałam bilety. Było lato, gorące, to i repertuar musiał być upalny - w Świtezi przez miesiąc na okrągło puszczaliśmy "Dziewięć i pół tygodnia", pościelowy romans z Kim Basinger i Mickeyem Rourke. Sala zazwyczaj świeciła ...
Czytaj Dalej...

Kino Śląsk we wspomnieniach aktorki Ewy Skibińskiej

Pierwszy raz w kinie Śląsk była w szkole podstawowej na filmie "W pustyni i w puszczy". Pamięta te emocje, podekscytowanie i unoszący się zapach. Z pierwszym chłopakiem oglądała tam film "Walka o ogień", a z mamą "Płonący wieżowiec". Za każdym razem było miło. To był wspaniały czas maleńkich kin. A kiedy wybudowano kino Warszawa to było wielkie wydarzenie w mieście. Niewielkie, zgrabne, nowoczesny przybytek sztuki. Posłuchajcie wspomnień aktorki Ewy Skibińskiej ...
Czytaj Dalej...

Z wesela do kina

-Lwów, kiedyś Przodownik. Oglądałam tam "W pustyni i w puszczy", a mama zabrała kanapki, bo film był długi. Potem z ciocią poszłam na "Bułeczkę", coś się komuś pomyliło i wyświetlali "Zawieszonych na drzewie". Wiele nie rozumiałam, ale obejrzałam de Funesa - wspomina dziennikarka Małgorzata Matuszewska. W 1997 roku, w czerwcu, przyszłam na wieczorny seans prosto z wesela, na którym nie chciało mi się już być. Panie nigdy wcześniej (ani później) nie widziały mnie w tak eleganckim stroju. Z tym, że ...
Czytaj Dalej...

Neony i kino Lalka

Wrocławskie kina w latach sześćdziesiątych (poza ekranami panoramicznymi) wzbogaciły się także o neony. Najsłynniejszym neonem z tego czasu jest neon kina „Fama”, który rozbłysł najpewniej po generalnym remoncie kina w latach 1960-1962 i szczęśliwie zachował się do dzisiaj. Mniej znanym neonem jest neon kina „Śląsk”, który powstał jeszcze w latach pięćdziesiątych. Neon kina „Lalka” został zaprojektowany przez Tadeusza Ciałowicza około 1960 roku, a więc zapewne zaraz po otwarciu kina. Plany uruchomienia kina przy ul. Bolesława Prusa pojawiły się w 1957 ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia Konrada Imieli

Rok 2002. Wrocławska premiera filmu W PUSTYNI I W PUSZCZY, w którym grałem Chamisa, mówiłem po arabsku i na konferencji prasowej usłyszałem pytanie: "Jak się pan czuje w Polsce?". Kino Warszawa, czyli dzisiejszy DCF. Kurtuazje, ukłony i zaczynamy oglądać film. Tak zwanym gołym okiem widać, że coś jest nie tak. 1/4 ekranu jest wyraźnie ciemniejsza. Producent filmu wychodzi gwałtownie z sali, z foyer dochodzą jakieś nerwowe rozmowy... Okazało się, że jedna lampa projektora nie działa. Tak już było do końca ...
Czytaj Dalej...

Aktorka Ania Ilczuk o wspólnych seansach z mamą

- Jak byłam dzieckiem moi rodzice zabierali mnie do kina w każdy weekend, również na filmy od 15 lat z napisami, kiedy nie potrafiłam jeszcze czytać. Pamiętam chyba wszystkie kina we Wrocławiu z wczesnych lat 90-tych. Najpiękniejsze wspomnienie mam jednak z kinem Gigant w Hali Ludowej, o którym mało kto słyszał. W tej ogromnej hali był wielki ekran. Pewnego wieczoru wybrałyśmy się tam z mamą na Batmana, w którym grała Kim Basinger. Bardzo często bywało tak, że seans mógł się ...
Czytaj Dalej...

Kino dla żołnierzy i oficerów

Kino Okręgowego Klubu Oficerskiego otwarto w latach 50. XX wieku. Początkowo było kinem niedostępnym dla mieszkańców Wrocławia, mogli z niego korzystać jedynie żołnierze i oficerowie oraz ich rodziny. DKF w Klubie Oficera istniał już w kwietniu 1956 roku. Dopiero 10 lipca 1960 roku Śląski Okręg Wojskowy zorganizował Letnie OKO, okoliczni mieszkańcy mogli oglądać filmy na świeżym powietrzu na dziedzińcu Klubu. Pierwszym wyświetlonym filmem był wówczas amerykański western „W samo południe” (1952), seanse rozpoczynały się o godzinie 22.00. Kilka miesięcy później, ...
Czytaj Dalej...

Słodkie kino na Sołtysowicach

Kino „Cukrownik” na Sołtysowicach powstało w świetlicy zakładowej Cukrowni „Sołtysowice”. Na początku do sali klubu pracowniczego przyjeżdżało z filmami kino objazdowe, później Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Spożywczego i Cukierniczego uruchomił w nim kino związkowe. Repertuary w gazetach pojawiają się w styczniu 1959 roku (jeden z pierwszych wyświetlonych filmów - komedia włoska „Bigamista” z 1956 roku). „Cukrownik” miał 253 miejsca i był kinem III kategorii, w latach sześćdziesiątych organizował 6 seansów tygodniowo, wyposażony był w projektory 35 mm i ekran panoramiczny ...
Czytaj Dalej...

O kinie Fama na Psim Polu opowiada Piotr Lis

Kino na Psim Polu powstało w sierpniu 1946 roku - chociaż z dokładną datą jest mały problem. 23 sierpnia 1946 roku w repertuarach gazetowych pojawia się kino „Lot”. Było to albo inne kino, które funkcjonowało raptem przez kilka tygodni albo pierwsza nazwa „Famy”. Jednak repertuary „Lotu” i „Famy” przez chwilę pojawiają się w gazetach równocześnie, więc trudno dociec. W każdym razie - kino "Fama" we wrześniu 1946 roku na pewno już działało. Kino „Fama” otwarto w budynku przedwojennej gospody „Pod ...
Czytaj Dalej...

Paweł Moras o młodzieżowych hitach filmowych

Moje kinowe wspomnienia z dzieciństwa związane są z kinem Przodownik, w którym sześciokrotnie oglądałem „Imperium kontratakuje” oraz takie hity dla młodocianych jak „ET” czy prezentowany podczas Konfrontacji „Powrót do przyszłości”. Mieliśmy wraz z kolegami z podstawówki do perfekcji opanowaną sztukę ukrywania się za ciężkimi kotarami po seansie, aby „wkręcić się” do kolejki przy kasie i na gapę zaliczyć kolejny seans. A kolejki bywały w owych czasach naprawdę długie. Kolejny etap dojrzewania to to samo kino (ale już po zmianie nazwy ...
Czytaj Dalej...

Sebastian Majewski wspomina kino Polonia

Do kina Polonia przy ul. Żeromskiego we Wrocławiu trafił przez przypadek, zwabił go film o wybitnym malarzu pt. Caravaggio. To co zobaczył spowodowało, że ten wieczór pamięta do dziś. Zaczął interesować się twórczością reżysera Dereka Jarmana i aktorstwem Tildy Swinton. - Do dziś Caravaggio jest jednym z ważniejszych filmów w moim życiu, a kino Polonia było jednym z ważniejszych miejsc we Wrocławiu. Moim Wrocławiu - zaznacza reżyser teatralny Sebastian Majewski ...
Czytaj Dalej...

Wibrujące fotele w kinie Gigant

-Do dzisiaj pamiętam wrażenia z obejrzanego w 1974 lub 1975 roku w kinie Gigant "Trzęsienia ziemi". W filmie wykorzystano bardzo niskie tony dźwięku oraz system senssurround, dzięki czemu widz oglądając na ekranie szalejący żywioł, drgał w kinowym fotelu wibrującym wskutek nadmiaru decybeli - wspomina Urszula Kopczyńska. Kiedy pamięciom sięga w przeszłość, to przypomina sobie pierwszą wizytę w kinie. Było to "Ognisko" przy pl. Obrońców Helu (na wrocławskich Karłowicach). Potem "Pionier" przy ul. Jedności Narodowej lub "Pokój" przy ul. Św. Mikołaja ...
Czytaj Dalej...

„Małe kina” recytuje Marta Zięba

Aktorka Marta Zięba pozdrawia miłośników DCF, byłego kina Warszawa. W dobie pandemii, tęskniąc za kinem recytuje wiersz "Małe kina" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego ...
Czytaj Dalej...

O kinie i pierwszej miłości aktora Adama Szczyszczaja

Czy aktorowi po latach uda się odnaleźć swoją pierwszą miłość? Wspomnienie Adama Szczyszczaja o starym kinie (pradopodobnie na wrocławskim Nadodrzu) przywołało również inne wspomnienie. Kiedy był w liceum przyjechał do Wrocławia do swojej ówczesnej dziewczyny Patrycji. Na randkę wybrali się do studyjnego kina na film "Pocahontas". Do dziś jak słyszy piosenkę Edyty Górniak "Kolorowy wiatr" to się roztkliwia i ma nadzieję, że Patrycja się odezwie. Zobaczcie sami! ...
Czytaj Dalej...

Pierwsza wizyta Doroty Sakowskiej w kinie Pokój

Kino… Kiedyś to były bajki wyświetlane na ścianie mojego pokoju. Czerwony Kapturek, Stefek Burczymucha, czy Koziołek Matołek często gościli w domu. Rodzice umieszczali film w projektorze i zaczynało się wspólne oglądanie. Jestem sentymentalna. Mam ten projektor (niestety uszkodzony – brakuje jednej części) i bajki do dziś. Moja pierwsza wizyta w prawdziwym kinie była dla mnie wielkim przeżyciem. Miałam sześć lat, gdy poszłam z tatą, o ile dobrze pamiętam, do kina Pokój na "W pustyni i w puszczy" w reżyserii Władysława ...
Czytaj Dalej...

Piotr Lis o ludziach, którzy pracowali w kinie Warszawa

Kina to oczywiście też ludzie, którzy w nich pracują. Rok 1953. Długoletnimi pracownikami OZK była rodzina Kościółek. Według moich informacji przyjechali po 1945 roku ze Lwowa. Michał Kościółek był inspektorem technicznym OZK, oprócz tego w OZK pracował też Władysław Kościółek. Janina Kościółkówna była jedną z nielicznych kinooperatorek w tym czasie ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia kinowe Agnieszki Kolodynskiej

Czy ktoś pamięta kino Kubuś przy ul. Harcerskiej na Oporowie? Gdy byłam bardzo mała chodziłam tam z dziadkiem na "Poranki". Potem moim stałym kinem, z racji przeprowadzki, było kino Ognisko na Karłowicach. Chodziłam tam z klasą na ekranizacje lektur, ale też w repertuarze były uwielbiane przez ówczesną młodzież „Wirujący seks”, „Bliskie spotkania 3 stopnia” czy „E.T.”. Kino miało specyficzny zapach kurzu. Pamiętam też balkon kina Przodownik. Oglądając „Imperium słońca” upuściłam na kogoś, kto stał na dole, kanapki z pasztetem i ...
Czytaj Dalej...

Bogdan Zdrojewski: Byłem zapiekłym kinomanem

Pożar, ulewa czy napad szaleńca - Bogdan Zdrojewski, były Prezydent Wrocławia przeżył w kinach wiele przygód. Jeździł od kina do kina, oglądał wszystkie filmy. Ważne było dla niego, żeby znaleźć ten właściwy klimat, a kina się różniły. Inna była Polonia, inny Pionier, inna Tęcza, inne kino Dworcowe czy też to w Piwnicy Świdnickiej. Jak sam o sobie mówi, był zapiekłym kinomanem. A Wrocław kinami bez wątpienia stał. Posłuchajcie sami tych wspomnień! ...
Czytaj Dalej...

Renata Majewska: DKF Politechnika – to były czasy!

Moje najlepsze wrocławskie wspomnienia kinowe to DKF Politechnika. Pamiętam głównego animatora Waldka. Studiowałam K-O i stąd miałam mnóstwo wolnego czasu na studiowanie własnych pasji. Trzy razy w tygodniu biegałam na Wybrzeże Wyspiańskiego i w niewygodnej ławce spędzałam najlepsze godziny życia. W załączniku zdjęcie programu z 1989 r ...
Czytaj Dalej...

Grażyna Błęcka – Kolska o premierze filmu Pograbek

Aktorka bywała wielokrotnie w kinie Warszawa, ale przede wszystkim zapamiętała dzień, w którym odbyła się premiera filmu "Pograbek" reż. Jana Jakuba Kolskiego. Pech chciał, że zapomniano przywieźć kopii (wtedy filmy kręcono na taśmach i przechowywano je w puszkach) i widzowie musieli uzbroić się w cierpliwość aż taśma dotrze do kina i zacznie się projekcja ...
Czytaj Dalej...

Kino Warszawa, Lalka i Pionier w pamięci Bogdana Bernackiego

Moje najstarsze wspomnienie związane z kinem „Warszawa” to konfrontacje filmowe. Był rok 1981, sala nabita po brzegi. Jako szczęśliwiec z karnetem siedziałem w fotelu. Tymczasem wiele osób oglądało kolejne filmy na stojąco lub siedząc na schodach. Sala nie była klimatyzowana, było duszno. To jednak nie przeszkadzało w odbiorze filmów, z których część nie trafiała potem na regularne seanse. Zapamiętałem projekcję „Czasu apokalipsy” Coppoli, ponieważ w trakcie seansu zerwała się taśma. W sali rozległ się jęk zawodu. Jednak po kilku minutach ...
Czytaj Dalej...

Wspomnienia dzienniarki Agaty Saraczyńskiej

O swoich wspomnieniach związanych z kinem Warszawa opowiada Agata Saraczyńska, wrocławska dziennikarka. Mimo że nie było to jej kino osiedlowe, bo mieszkała na wrocławskich Krzykach, pamięta je bardzo dobrze. To były inne czasy, na niektóre filmy trudno było zdobyć bilety, a palenie tytoniu było wtedy dozwolone w kinie. W jej pamięci szczególnie zarysował się pokaz filmu Hair. Widownia była zapełniona młodzieżą. Całe kino śpiewało! ...
Czytaj Dalej...

List od Adeli: Tu czuję magię kina

Nazywam się Adela, mam 21 lat. Do Kina DCF zaczęłam chodzić regularnie w 2015 roku, za sprawą Festiwalu Aktorstwa Filmowego. To właśnie wtedy, to miejsce zaczęło mnie do siebie przyciągać. Polubiłam jego spokój i kameralność. W przeciwieństwie do innych kin, oprócz wspaniałego repertuaru obejmującego chociażby większość filmów nominowanych do najważniejszych światowych nagród (Oscary), oferowało mi też odpoczynek po ciężkim dniu i najlepszą na świecie gorącą czekoladę, którą obowiązkowo musiałam wypić przed każdym seansem. Ale jest też jedna rzecz, która sprawia, ...
Czytaj Dalej...

Oczami wyobraźni Marka Krajewskiego

Kino Warszawa odgrywa ważną rolę w biografii Marka Krajewskiego, polskiego pisarza, autora kryminałów o Eberhardzie Mocku. W połowie lat 70-tych, pierwszy raz zawitał do Kina Warszawa i zobaczył film "Kochaj albo rzuć". Nie ukrywa, że czasami przychodził tu na wagary. Wspomina wspaniałe wygodne, zielone fotele, jedyne takie we Wrocławiu. Ale to nie wszystko. Pisarz maluje oczyma wyobraźni scenę literacką. Przenosi w tamte czasy swojego bohatera Eberharda Mocka, który wchodzi do zadymionego papierosami kina, ogląda film na tajnym pokazie i tropi ...
Czytaj Dalej...

Klimat niezmiennie ten sam – wspomnienia aktora Sebastiana Stankiewicza

Zapach foteli i dywanów, stare lampy oraz unoszący się kurz. W Kinie Warszawa człowiek przenosił się do innego świata. Zobaczcie wspomnienia Sebastiana Stankiewicza, aktora i artysty kabaretowego, który ukończył studia na wydziale lalkarskim we Wrocławiu ...
Czytaj Dalej...

Konfrontacje Filmowe Jacka Szymańskiego

Z Jackiem Szymańskim, legendą wrocławskich DKF-ów, przenosimy się do lat 70-tych. Już wtedy, jako widz, pojawiał się na Konfrontacjach Filmowych, gdzie wyświetlano produkcje, których jeszcze nie było na dużych ekranach. O 4 rano razem z innymi miłośnikami X muzy stawał w kolejce po karnet. - Kino Warszawa było głównym centrum filmowym Wrocławia. Imprezy, spotkania filmowe z twórcami, to były wspaniałe czasy... - wspomina Jacek Szymański ...
Czytaj Dalej...

Dodaj poniżej swoje wspomnienia/przemyślenia, opowiedz nam jakie dobre wspomnienia kojarzą Ci się z naszym kinem, załącz fotografie jeżeli chcesz.

Proszę wypełnić wymagane pola.
Wybierz swoje zdjęcia do przesłania.