-Lwów, kiedyś Przodownik. Oglądałam tam „W pustyni i w puszczy”, a mama zabrała kanapki, bo film był długi. Potem z ciocią poszłam na „Bułeczkę”, coś się komuś pomyliło i wyświetlali „Zawieszonych na drzewie”. Wiele nie rozumiałam, ale obejrzałam de Funesa – wspomina dziennikarka Małgorzata Matuszewska.
W 1997 roku, w czerwcu, przyszłam na wieczorny seans prosto z wesela, na którym nie chciało mi się już być. Panie nigdy wcześniej (ani później) nie widziały mnie w tak eleganckim stroju. Z tym, że zupełnie nie pamiętam, jaki film grali o dwudziestej.
Zimą siedziałam zawsze w pierwszym rzędzie, na pierwszym fotelu po lewej stronie (przodem do ekranu). Było najbliżej do kaloryfera! Kto jeszcze pamięta, jak okropnie zimno bywało w kinach zimą?

 

fot. polska-org.pl

Zostaw po sobie ślad

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *